Europejski Orient

                Podróżuję całkiem sporo i nazwiedzałem się już nawet trochę dziwnych miejsc, ale jakoś nie udało mi się jeszcze trafić do Turcji. To znaczy, teraz już mi się udało, ale byłą to dopiero moja pierwsza przygoda. Kiedyś byłem przekonany, że to Europa, potem byłem przekonany, że Arabia, ale wreszcie zrozumiałem, że nie jest to ani jedno, ani drugie. Dlatego właśnie wsiadłem rano do samolotu i w południe wysiadłem na lotnisku Ataturka w Stambule.

 

Jeszcze Europa


                Mój wybór nie był przypadkowy, ponieważ jest to lotnisko w europejskiej części tego leżącego na dwóch kontynentach miasta. Nie chciałem od razu zatapiać się w obcą kulturę i udało mi się to. Pomimo tego, że mi się w pełni udało, bo dookoła mnie życie wyglądało tak, jak w Mediolanie albo w Nicei, nie sposób było nie zauważyć wielkiej mieszanki kultur. Kościoły poprzetykane synagogami, a dominowały oczywiście meczety. Wśród nich ten największy, Hagia Sophia, obecnie muzeum, a przez wiele stuleci największa świątynie chrześcijańskiego świata. Żałuję, że nigdy prędzej tutaj nie byłem. Jest to naprawdę zapierający dech w piersiach wygląda tak z zewnątrz, jak i po wejściu do środka.

                 Tutaj muszę zrobić małą dygresję, ponieważ dynastia Osmanów, która rządziła przez wieki imperium, nie była wrogo nastawiona do obcych religii i kultur. W przeciwieństwie chociażby do chrześcijan, nie niszczyła zabytków wrogich lub po prostu obcych im poprzedników i tylko czasami przerabiała je na swoje potrzeby. Widać to w mieście na każdym kroku, a idąc z przewodnikiem, będzie nam on opowiadał o każdej ulicy w mieście podkreślając jej widoczną nawet na pierwszy rzut oka odrębność i opowiadając jej historię.

 

Już Azja


                Zwiedzanie Turcji-Azji zacząłem dopiero trzeciego dnia mojego pobytu, bo w Stambule w zasadzie wszystko można zwiedzać jako główny punkt wycieczki. Postanowiłem mimo to z miasta uciekać, zaraz po wizycie w Błękitnym Meczecie oczywiście, bo najpiękniejszego meczetu na świecie ominąć nie można. Kiedy wszedłem do wschodniej części miasta, czułem się już trochę jak w Damaszku. Dalej było czuć europejskie wpływy, ale były one już mocno przesiąknięte kulturą arabską. Wąski uliczki, liczne bazary, ciągłe krzyki i tłok.

                Wspominałem, że Osmanie nie niszczyli zabytków i z tego korzystałem w mieście Amasya. Miałem ochotę na przechadzkę po górach Pontyjskich, ale ważniejsze były grobowce królów Pontaru wykute w ich zboczach. Nad samym miastem górują ruiny bizantyjskiej cytadeli, od której warto zacząć wycieczkę, by potem wiedzieć, gdzie dokładnie pójść. Wszystko bowiem z niej widać.

                  Tutaj muszę zrobić małą dygresję, ponieważ dynastia Osmanów, która rządziła przez wieki imperium, nie była wrogo nastawiona do obcych religii i kultur. W przeciwieństwie chociażby do chrześcijan, nie niszczyła zabytków wrogich lub po prostu obcych im poprzedników i tylko czasami przerabiała je na swoje potrzeby. Widać to w mieście na każdym kroku, a idąc z przewodnikiem, będzie nam on opowiadał o każdej ulicy w mieście podkreślając jej widoczną nawet na pierwszy rzut oka odrębność i opowiadając jej historię.

Ankara


                Mówi się, że prawdziwa Turcja to dopiero Ankara, stolica kraju. Przyznam, że tego za bardzo nie poczułem. Może dlatego, że najpierw trafiłem do świątyni bogini Romy i cesarza Augusta, koło których znajduje się stary hellenistyczny amfiteatr i cytadela budowana najpierw przez Bizancjum i Rzym, a kończona przez Osmanów. Tym niemniej, miasto jest pełne arabskiego ducha, chociaż dość mocno kontrastuje z nim dziedzictwo demokraty Mustafy Kemala Ataturka, ojca narodu, który bardzo mocno go zwesternizował. Pełno tu jego pomników i koniecznie trzeba odwiedzić też okazałe muzeum.

 

Troja i morze


                Większość Polaków wybiera Turcję głównie dlatego, że jest tu tanio, wygodnie i bardzo ciepło. Na ostatnie dwa dni też postanowiłem skorzystać ze wspaniałego śródziemnomorskiego klimatu. Zacząłem jednak od Troi. Tak, tej Troi, która została opisana w Iliadzie. Nie ma już oczywiście wielkich murów, ale stanowisko archeologiczne jest pięknie zachowane.

                 W kolejnej mojej wyprawie postaram się umieścić więcej elementów z północnego wschodu Turcji, zwłaszcza Monastyr Sumela, trzynastowieczny klasztor wkomponowany w zbocze górskie w mieście Macka.

Zobacz również
0 862

0 735

Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyTurcja,
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

przemekkoza

Napisz do przemekkoza
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.