Azjatycki tygrys

panorama na miasto Seul

                Każdy turysta, a przynajmniej większość turystów, dokładnie studiuje miejsce, do którego się wybiera, by dokładnie zaplanować trasę swojej podróży i oglądać rzeczy, o których dowiedział się już wszystkiego z odpowiednich przewodników turystycznych. My z bratem jednak nigdy w ten sposób nie postępowaliśmy. Znacznie ciekawiej jest gdzieś pojechać, wysiąść na dworcu czy na lotnisku i po prostu zanurzyć się w okolicy dopiero odkrywając, co tam może być ciekawego. W ten właśnie sposób dotarliśmy do azjatyckiego tygrysa – Korei Południowej, konkretnie do jej stolicy, Seulu.

 

Seul - gigantyczna metropolia


Pałac Królewski Gyeongbokgung

pałac Changdeokgung

                Mógłbym dużo opowiadać o naszych przygodach z różnymi zabytkami, uniwersytetami mającymi w tym kraju szczególną pozycję społeczną, a także o licznych świątyniach, pałacach, gdzie można wymienić: pałac Changdeokgung, Gyeongbokgung, świątynię Jongmyo, ale ciekawsze chyba będą rzeczy praktyczne. Zacznijmy od tego, że Seul to miejsce, w którym żyje w zasadzie połowa Koreańczyków. Aglomeracja ma jakieś 23 miliony mieszkańców i chociaż teoretycznie jest kilka znacznie większych ośrodków miejskich, liczenie ich populacji polega na sumowaniu mieszkańców miast leżących na ich obrzeżach. W Seulu mamy po prostu jedno wielkie, niezmieniające się specjalnie miasto. Zrozumieć to mogą mieszkańcy Górnego Śląska, którzy wjeżdżając do jednego miasta nawet nie zauważają, kiedy są już w innym. W Nowym Jorku dzielnice bardzo różnią się między sobą, Londyn to właściwie centrum otoczone miasteczkami, a Seul to gigantyczna metropolia.

                 Pierwsze w oczy rzucają się specjalne komisy z telefonami. Trzeba tam wejść koniecznie, bo Korea wymyśliła sobie własny system telefonii i urządzenia GSM zwyczajnie tam nie działają. Potrzebna jest karta przedpłacona, prepaid, i już można korzystać z metra czy innych rzeczy. Wszystko oczywiście odbywa się przez smartfona i jest bardzo tanio.

                 Turysta powinien wiedzieć, że w kraju jednolitym narodowościowo będzie się bardzo wyróżniał i chociaż Koreańczycy to ludzie dość zamknięci w sobie, będą się człowiekiem interesować. Zwłaszcza młodzież. Nie istnieje tutaj zupełnie, podobnie jak w innych krajach azjatyckich, pojęcie przestrzeni osobistej, w której człowiek byłby małą wyspą, przez co kontakt jest nieunikniony. Nie ma tutaj też strasznego szacunku do każdego możliwego autorytetu, jak to jest w Chinach, czy wręcz karykaturalnego w europejskich oczach podejścia do honoru, co znamy z Japonii, ale  mimo to bardzo trudno jest tu nawiązać jakiś wartościowy kontakt. Koreańczycy są narodem w dużej mierze autarkicznym i zmechanizowanym w sensie społecznym. W praktyce przekłada się to na przykład na usystematyzowane i w pełni odpłatne zwiedzanie miejsc pięknej przyrody. Korea jest górzysta i ma liczne masywy górskie oraz klify i nie ma czegoś takiego, że człowiek sobie pójdzie klifami i poogląda widoki. Nic z tego. Trzeba zapłacić i przyłączyć się do wycieczki.

                 Na pamiątkę przywieziemy pewnie jakąś bzdurę w postaci wycieraczki do ekranu telefonu. Koreańczycy lubują się w różnych obciachowych drobiazgach i wybierając właśnie coś takiego najlepiej oddamy klimat tego kraju.

Zobacz również
0 486

Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyKorea, Seul
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

alexapl

Napisz do alexapl
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.