Albania, czyli czas się zatrzymał

plaża w Albanii

                Lubimy wyzwania. Czasami nawet trochę szalone i żony myślały, kiedy zaproponowaliśmy im z Markiem spędzenie tegorocznych wakacji w Albanii, że po prostu powariowaliśmy. Nie było jednak aż tak tragicznie, bo chociaż Albania to biegun europejskiej biedy, jest to bieda europejska, czyli cały czas cywilizowana.

 

Sąsiad Chorwacji i jego turystyka


Meczet Ethem Beja

widok z wieży zegarowej na centrum Tirany

                Muszę zacząć od zdemitologizowania Albanii. W naszym kraju zazwyczaj nic się o niej nie wie i co najwyżej można usłyszeć dowcipy o radiu Tirana, które tak naprawdę nie istniało. Prawda jest taka, że aż do lat 90 panował tu praktyczny komunizm, czyli pełne planowanie gospodarki przez wszystkowiedzących sekretarzy. Zawsze kończy się to tragicznie. Od niemal dwudziestu lat jest tu jednak w miarę normalnie, a przynajmniej próbuje się zaprowadzać pewną normalność, więc nie jest jakoś strasznie źle.

                 Ten sąsiad Chorwacji w naturalny sposób stawia coraz mocniej na turystykę i dzięki temu nasz pobyt w niewielkiej wiosce niedaleko Tirany pod względem słońca i plaży był w pełni udany. Trzeba podkreślić bardzo czyste plaże, piękny piasek i idealną pogodę oraz oddać tutejszym osobom żyjącym z turystyki, że potrafią o gościa zadbać. Nie było żadnych imprez plenerowych i nie można było wypożyczyć zaawansowanego sprzętu pływającego, ale za to noclegi i lokalne knajpki były świetne, a do tego ceny były minimalne w porównaniu z Bałtykiem czy takimi Włochami.

                 Babki zostawały na plaży, a my z Markiem czasami robiliśmy sobie wycieczki wgląd lądu. Nie mieliśmy jakiegoś specjalnego celu, ale wypożyczonym samochodem dojechaliśmy między innymi do Tirany, do której zresztą początkowo dolecieliśmy samolotem, a także pojechaliśmy w miejscowe góry. Przyroda jest tu piękna i nieskażona, ale miasta są straszne. Pełno w nich typowych komunistycznych klocków, którymi nikt się nie przejmuje. Nawet świątynie, w tym wypadku głównie meczety, takie jak Meczet Ethem Beja, są zupełnie nieinteresujące i gdyby nie trochę zabytków sprzed wieków i nawet z czasów rzymskich, nie byłoby tutaj czego oglądać. Dla nas z w zasadzie nie było, bo nie interesują nas jakieś antyczne amfiteatry i inne takie.

                 Tutejsze drogi nadawałyby się w zasadzie na osobną opowieść, bo prawo jazdy stało się w Albanii czymś ogólnie dostępnym dopiero od niedawna i w naszym kraju jest pewnie więcej samolotów niż tutaj prywatnych samochodów. Zmienia się to oczywiście dość szybko, ale przy okazji nikt nie ma zielonego pojęcia, jak prowadzi się auto, przez co drogi bywają straszne. Zabawna jest też komunikacja publiczna, która ma wyznaczone dokładne trasy przejazdu, ale już nie godziny. Jest niczym w Afryce – kiedy zbiorą się ludzie, autobus rusza. Gdyby było gdzie jeździć poza plażami, byłby to pewnie problem. Grunt, że samoloty odlatywały o czasie.


 

Zobacz również
0 831

0 393

Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyAlbania,
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

kamil48

Napisz do kamil48
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.