Góry w wydaniu mało górskim

widok na Żywiec

                Za starzy już jesteśmy z żoną na chodzenie po górach. Dwadzieścia pięć lat życia to w końcu ćwierć wieku. Nie należy się przemęczać. Swoje pewnie tutaj też pewnie robi fakt, że oboje jesteśmy urodzonymi leniami. Mniejsza o to. Istotny jest fakt, że byliśmy niedaleko Żywca i postanowiliśmy zawadzić o to miejsce w czasie naszej podróży. Są to niby góry, niby jeszcze nie góry, ale prawda jest taka, że o mieście wiedzieliśmy bardzo niewiele. Dobrze kojarzyła nam się tylko nazwa. Osoby pełnoletnie będą wiedziały, z czym konkretnie wiązały się nasze skojarzenia.

 

Browar przede wszystkim



                Na sam początek trafiliśmy oczywiście do browaru. Jest to miejsce równie magiczne, co browar w Tychach. Wielkie znaczenie ma tutaj fakt i możliwość degustacji świeżego, niepasteryzowanego piwa. Jest ono nieporównywalne z tym, co do zaoferowania mają sklepy i puby. W ten sposób powinno się pić piwo. Mieliśmy wielkie szczęście, ponieważ trafiliśmy czystym przypadkiem na Dni Kultury Beskidzkiej, czyli wielki festiwal plenerowy sponsorowany przez browar i za pół darmo mieliśmy tyle zabawy, ile zdołaliśmy wypić. Świetna sprawa. Grały też podobno jakieś kapele…

                 Żeby nikt nie pomyślał, że jesteśmy niecywilizowanymi turystami, odwiedziliśmy miejscowy rynek. Namówił nas do tego spotkany kompan zabawy z poprzedniego dnia. Ryneczek nie jest może specjalnie duży, ale jest niezwykle klimatyczny w dużej mierze także dlatego, że pachnie nowością. Wszystkie tutejsze kamieniczki zostały niedawno odnowione i bardzo przyjemnie mienią się w słońcu różnymi barwami. Nie brakuje oczywiście także zieleni, a o czym nie można też zapomnieć, nad całością góruje charakterystyczny ratusz.

                 W Żywcu przez wiele lat dominowali Habsburgowie i to oni popełnili tak zwany nowy zamek, czyli klasycystyczny pałac, w ogrodach którego spędziliśmy dość sporo czasu. Nie są to warszawskie Łazienki, tym niemniej panuje tu urokliwa atmosfera spokoju i tak jakby wyczekiwania. Przy starym zamku, położonym w centrum miasta, nie ma już tej atmosfery. Czuć po prostu, że jest to element zabudowań miejskich i ludzie traktują go w sposób codzienny, bardzo powszedni. Jest oczywiście ładny, ale nic poza tym.

                 Starając się omijać góry, dotarliśmy również do Jeziora Żywieckiego. Trzeba gospodarzom tego terenu przyznać, że stworzyli przy nim całkiem solidną infrastrukturę i naprawdę nie można na nic narzekać. Wzięliśmy rowery wodne i popływaliśmy trochę dookoła, ale potem trzeba już się było zbierać do stacji kolejowej i ruszać dalej w naszą trasę.

 

Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyPolska, śląskie, Żywiec,
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

kamil48

Napisz do kamil48
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.