Wycieczka do Wisły

                Nigdy nasza rodzina jakoś nie dotarła na Małysza, chociaż skakał i w Zakopanem i w nie tak znowu odległym od naszego Krakowa Harachovie, więc postanowiliśmy zabrać dzieciaki przynajmniej na Stocha. Akurat tak się fajnie złożyło, że konkurs w Wiśle przypadał na początek ferii, więc nasza młodzież gimnazjalna nie musiała być zwalniana ze szkoły. Chociaż może to było przekleństwo…

 

Koszmarny dojazd na zawody


                Piszę o tym mało entuzjastycznie, bo dojazd do Wisły był prawdziwą katastrofą nawet pomimo tego, że zdecydowaliśmy się najpierw pojechać na Śląsk autostradą, a potem na miejsce dojeżdżaliśmy bezpośrednio drogami ekspresowymi, w tym Wiślanką. Problem w tym, że ruch był przeogromny… Jakoś to jednak przeżyliśmy i dotarliśmy na skocznie. Niestety nie dało się wejść na górę, bo w końcu były zawody, ale i tak można było zobaczyć, jak monumentalny jest cały obiekt. Wspaniała sprawa, a cała oprawa była tak zrobiona, że wszystkie problemy z dojazdem zostały od razu zapomniane.

                 O konkursie dużo pisać nie będę, bo to w końcu był tylko początek naszego pobytu. Resztę czasu spędziliśmy na nartach, po raz pierwszy w Polsce odkąd urodziły się dzieci. Nie spodziewaliśmy się tego, ale warunki były naprawdę świetne. Nie brakowało śniegu, trasy były całkiem nieźle przygotowane, a tłok na nich był umiarkowany. Dostępne jest tu aż pięć ośrodków narciarskich, jak określane są górki, z których się zjeżdża, co w sposób bezproblemowy rozładowuje wszelkie korki na trasach. Infrastruktura może ustępuje trochę Alpom, ale nie można narzekać. Wyjazd miał być typowo budżetowy, czyli taki, w którym płacimy mniej, ale godzimy się na mniejszą jakość. Mimo to, było całkiem sympatycznie i nie przepłaciliśmy.

                 Sama Wisła też jest bardo ładna. Niewielkie miasteczko otoczone niewysokimi górami, źródło największej polskiej rzeki, a do tego ośrodek luteranizmu. Wpływ tej chrześcijańskiej sekty widać na każdym kroku i jest to naprawdę wspaniałe. Szczególnie zapadły nam w pamięci dwa bardzo ładne pałacyki, z których ten okazalszy należał do prezydenta Mościckiego, a ten trochę skromniejszy do Habsburgów. Mamy też trochę zdjęć z czekoladowym Małyszem – naturalnej wielkości figurą zrobioną z białej czekolady.

                 Na koniec wspomnę jeszcze o karczmach, które podobno zdobią cały region. Są miejscami naprawdę klimatycznymi, typowo góralskimi, a naprawdę znakomicie można tu zjeść i na tym nie zbankrutować.

 

Zobacz również
0 1851

Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyPolska,
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

jacek283

Napisz do jacek283
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.