Aktywny urlop w Skoczowie

Krzyż papieski w Skoczowie

                Nasza rodzina raczej nie lubi się nudzić, chociaż nasze pojęcie o nie nudzeniu sie bardzo często wygląda zupełnie inaczej, niż mogłyby sobie to wyobrażać inne osoby. Lubimy po prostu być razem w przyjemnej atmosferze i coś razem robić aktywnie. W tym roku nasz wybór względem miejscowości, gdzie spędzaliśmy krótkie wakacje, padł na Skoczów. Teraz musimy dość często tłumaczyć znajomym, gdzie tak właściwie byliśmy, więc od tego zacznijmy.

 

Małe malownicze miasteczko


                Skoczów jest małym, malowniczym miasteczkiem u podnóża Beskidu Śląskiego, czyli położony jest na Śląsku. Jest to typowa niewielka miejscowość podgórska, gdzie jak na Śląsk powietrze jest idealne, a do tego panuje niemal idealna cisza. Mówię o ciszy niemal idealnej, ponieważ zakłócały nam ją non stop stada śpiewających ptaków. Gdybym wiedział, co to za gatunek, chętnie bym napisał. Na ptakach się jednak nikt z nas nie zna.

                 Wiemy za to co nieco o rowerach i jak zwykle na wyprawę zabraliśmy cztery sztuki dla całej rodziny. Pierwsza nasza wycieczka odbyła się wzdłuż wałów Wisły, która przez Skoczów przepływa. Wybór nie był przypadkowy, ponieważ przyroda jest tutaj miejscami naprawdę dziewicza, za wyjątkiem wałów oczywiście, a  podążając wygodnie wzdłuż rzeki można dojechać do pobliskich miejscowości. W kolejnych dniach nasza drewniana chatka, w której się zatrzymaliśmy (zaraz przed nią był basen!), była właściwie tylko miejscem noclegowym, ponieważ non stop krążyliśmy po lokalnych pagórkach i zajeżdżaliśmy do okolicznych miasteczek.

                 W odległości zaledwie dziesięciu kilometrów od nas był Cieszyn, który nie jest może największą atrakcją turystyczną regionu, ale jest tam spory pagórek, z którego jest wspaniały widok na okolicę oraz na średniowieczne polskie centrum miasta. Dzieciaki miały okazję też posłuchać, jak szwargoczą Pepiki. Ubaw po pachy. Swoją drogą, na dzień przed naszym odjazdem do domku obok wprowadziła się czeska rodzina, ale odkryliśmy to dopiero, kiedy się pakowaliśmy do samochodu.

                 Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na siedzenie w domkach, bo oglądaliśmy też sam Skoczów. Strasznie fajne były tamtejsze secesyjne kamienice i cały rynek z imponującym ratuszem. Jest tam podobno jakiś cudowny obraz, ale to akurat nie nasza nomen omen bajka. W Skoczowie zrobiliśmy też jedyny wyjątek w naszych rowerowych wyprawach i wybraliśmy się na pieszą wycieczkę śladami Morcinka. Moja nietypowa żonka jeden dzień poświęciła też na łowienie ryb w tutejszych stawach, które z powodów dla mnie niepojętych są podobno znacznie lepsze od tych, które są niedaleko nas. No ale ja się na rybach nie znam. Gumowe spodnie u nas w domu nosi żona.

                 Przed wyjazdem odwiedziliśmy jeszcze Ustroń oraz Wisłę, czyli pobliskie miejscowości, których opis sobie tutaj daruję. Znacznie lepiej zrobią to na pewno osoby, które właśnie tam się zatrzymały.

 

Zobacz również
0 2080

0 803

Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyPolska,
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

jacek283

Napisz do jacek283
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.