Wakacje na półwyspie

port na Helu

                Czy chciałem jechać na Hel? Nie do końca. Miałem w planach zupełnie inne miejsce, o którym rozwodził się nie będę, bo nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale kiedy ma się w domu cztery kobiety, można zostać przegłosowanym. Zwłaszcza jeśli w głosowanie są wmieszane foki szare. Tak, nikt się nie przewidział. Moje zeszłoroczne wakacje były całkowicie zdominowane przez foki, a konkretnie przez fokarium, które się na Helu mieści.

                Jest to ośrodek jakiegoś uniwersytetu, który stara się odtworzyć na Bałtyku ich populację. Nie można już dzisiaj jakoś specjalnie narzekać na czystość wody w naszym morzu, bo poprawiło się to w ciągu kilku ostatnich lat diametralnie, ale ja tego mimo wszystko nie widzę. Mniejsza o to. Ważne jest, że na Hel pojechaliśmy tylko po to, by oglądać foki i jak każdy ojciec jest w stanie przewidzieć, po krótkiej wizycie cel wyprawy został zrealizowany, a nam zostało jeszcze dziewięć dni pobytu. Trzeba było z nich zrobić dobry użytek.

Hel jest ciekawym miejscem


Latarnia Morska

                Trochę zmierzły jestem z powodu tego wyjazdu, ale nie powiem, by była to porażka. Sam Hel jest bowiem bardzo ciekawym miejscem. Morze otacza go z trzech stron, co nie tylko daje naprawdę fenomenalne widoki, ale w dodatku sprawia, że czasie, kiedy na lądzie było grubo ponad 30 stopni w cieniu, my mieliśmy cały czas gorąco, ale w zakresie normy. Dało się żyć bez większych problemów i nie mogę narzekać, zwłaszcza że przyjemna bryza niesamowicie orzeźwia. Dla górala z krwi i kości jest to coś nowego i na pewno niecodziennego. 

                Inna sprawa, że sporej części wieczorów nie pamiętam, bo w okolicach Helu, zaraz przy plażach, znajdują się bardzo liczne knajpki z miejscowym piwem. Jest świetne, ale nikt nie ostrzega turystów, że piwo połączone z powietrzem bardzo bogatym w jod powoduje momentalne ululanie, a po czwartym piwie zaczyna się powoli odjeżdżać. Szumiało morze, szumiał las, szumiały baby…

                 Po pierwszym wieczorze w lokalnym pubie musiałem je potem zabrać na Mierzeję Helską z unikatowymi jak na nasze warunki białymi wydmami. Przyroda jest tam naprawdę ciekawa i chociaż nie jestem jej wielkim koneserem, nie przeszkadzało mi pooglądanie jej trochę. Druga karna wycieczka do muzeum rybołówstwa była już trochę gorsza, ale przynajmniej na wybór kolejnych miejsc miałem już trochę wpływu i poszliśmy chociażby do Muzeum Obrony wybrzeża, gdzie prezentowane są stare umocnienia z czasów II Wojny Światowej i wcześniejsze. Kiedyś był to ważny punkt strategiczny, dzisiaj pozostał właściwie tylko jako eksponat muzealny, bo współczesna broń uniemożliwia tworzenie fortec. Za łatwo się je bombarduje.

                 Potem było jeszcze trochę wypożyczania sprzętu pływającego, dziewczyny chciały nauczyć się surfować, ja próbowałem wycyganić jakąś łódkę bez żadnych zezwoleń i czas sobie spokojnie leciał.

Zobacz również

Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyPolska, pomorskie, Hel,
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

jacek283

Napisz do jacek283
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.