Tunezja - kraj kontrastów

Monastyr w Tunezji

       Moje dotychczasowe wyprawy do Tunezji miały charakter zdecydowanie bardziej ekstremalny, niż ta wycieczka. Tym razem jestem nie sam czy z kumplami, ale z żoną, czteroletnim dzieciakiem i do tego jeszcze z teściami. Dałem sobie już spokój z górami Atlas, które wyrastają w sposób trochę absurdalny z otaczającego je niczego. Nie pojadę też nigdzie karawaną, ani nie skosztuję alkoholi wyrabianych z miejscowych roślin. Niby kraj muzułmański, ale turysta nasz pan. A do tego Allach za często na pustynię nie zagląda.

Na granicy kultur


Ruiny Term Antonina w Kartaginie

Katedra Saint-Louis w Kartaginie

uliczka Tunis

       To ja zdecydowałem o tym, że nasze pierwsze wakacje w tak licznym gronie odbędą się właśnie tutaj. Nie była to bynajmniej decyzja przypadkowa, bo chociaż Tunezja położona jest na granicy kultur, zawsze do tej pory zapuszczałem się raczej w folklor, niż w wielowiekowe dziedzictwo kulturowe. Folkloru każdy oczywiście może zasmakować chociażby odchodząc na sto metrów w boczną uliczkę w Tunisie, ale ja wolałem miejsca mniej dostępne.

       Tym razem trzeba było nadrobić trochę kultury i historii tego liczącego sobie tysiące lat kraju, zbudowanego na pustynnych plemionach i potężnej Kartaginie, potem podbitego przez Rzym, jeszcze później przez imperium otomańskie, by wylądować pod francuska kontrolą. Mury miast i świątynie pamiętają wszystkie te epoki.

Skrzywienie cmentarne



       Żonkę jakoś zawsze ciągnęło do nekropolii i różnego rodzaju miejsc z tym związanych. Nie jestem pewny, czy jako mąż takiej kobitki mogę spać spokojnie, ale w czasie naszej wizyty w Tofacie nie miałem za dużo czasu, by o tym myśleć. Miejsce to odkryli Francuzi i szybko się zorientowali, że Kartagińczycy składali tutaj w ofierze swoje dzieci, by przebłagać bogów. Chyba wolałbym żyć bez łaski takich bogów…

       Bardziej odpowiadały mi już katakumby w Susie, gdzie co prawda od czasu do czasu spod szklanych pokryw straszyły kości ludzkie, nawet liczące sobie 1.500 lat, to w większości kwatery z ciałami chrześcijan były szczelnie zamurowane. Na przestrzeni trochę ponad 5 kilometrów leży 15.000 ludzi… Średniej wielkości polskie miasto.

       Będąc w Susie, odwiedziliśmy też Wielki Meczet stanowiący centrum tutejszej medyny, jednej z najpiękniejszych starych dzielnic arabskich nowoczesnych miast świata arabskiego. Jest to miejsce całkiem solidnego kontrastu, ponieważ w przeciwieństwie chociażby do pięknie zdobionych meczetów Stambułu, tutejsza świątynia jest co najwyżej ładna, na pewno nie piękna. Ma za to w sobie jakąś wielką, mistyczną siłę, którą trudno byłoby opisać słowami.

Tunis


Muzeum Narodowe Bardo w Tunisie

       Pozostałe nam kilka dni spędziliśmy w Tunisie. Teściowie zabrali malca i albo buszowali po tutejszych knajpkach, albo siedzieli nad tutejszymi plażami. Z żonką byśmy się zanudzili, więc najpierw ruszyliśmy do Muzeum Narodowego Bardo. Jest tu wszystko od czasów Kartaginy, aż po eksponaty typowo współczesne, ale bardzo ważne dla kraju. Sam budynek też jest nietuzinkowy, gdyż powstał już w XII wieku jako pałac tutejszych władców, a potem był kilkakrotnie przebudowywany.

       Od niego zaczęliśmy tournee po tutejszych pałacach. Zaliczyliśmy między innymi pałace Dar Husajn i Dar Ben Abd Allah z XIX wieku, a także siedemnastowieczny Dar Othman. Potem była jeszcze dość krótka wizyta w tutejszej medynie (wpisana na światową listę dziedzictwa kulturowego UNESCO), a na koniec wreszcie trafiliśmy na plażę.

Zobacz również
Brak Opinii

Dodaj Swoją Opinię


Kod z obrazka

Informacje o podróży

Miejsce podróżyTunezja, Tunis,
Data podróży
Koszt wycieczki na osobę PLN
Koszt dodatkowe na osobę PLN
Długość pobytu0 dni

Autor Relacji

dawid82

Napisz do dawid82
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu.